Inżynierowie



Inżynierowie spojrzeli na siebie, a szarożółte wąsy Topolewa drgnęły. Raptownie otworzyły się drzwi i do pokoju wbiegła zdyszana Muza Filipowna. — Naczelny inżynier wzywa was natychmiast. Dzwonił ilo was tysiąc razy, ale nie odpowiadaliście. Pośpieszcie lięl - Już idę — powiedział Kowszow i znów zwrócił się In Cudkina: — Uważaj więc, Pietuńczyk! - Nie wyjdę bez was — oświadczyła Muza Fili-pnwna. — On wie, że jesteście u siebie i nie podnosicie luchawki. Kazał przyprowadzić was choćby nieżywego. Aleksjej zebrał rysunki i wyszedł za sekretarką. — Od samego rana chodzi zdenerwowany — opowiadała mu po drodze Muza Filipowna. — Był u was i natknął się na Topolewa, tamten mu coś nagadał. Musieli zmieniać membranę w jego aparacie: dzwonił do was i dzwonił, aż wreszcie trzasnął ze złości słuchawką w stół...