Kin robił ten



Kin robił ten wykres i obliczenia? — zwrócił się Kowszow do Kobzjewa odsuwając arkusz z wykresem i obliczeniem ruchu złączonych rur przeciąganych po lodzie. Twarz jego przybrała surowy wyraz. — O co chodzi? — zapytał krótkowzroczny Kobzjew pochylając się nad arkuszem. — Błędy i mazanina! Kobzjew pochylił się jeszcze niżej, włosy spadły mu na twarz. — Czyja to robota? Pieti? Zawołajcie go, powiem mu parę słów. — Powiedzcie je mnie! Ja sprawdzałem i przyjmowałem wykres, więc ja jestem winien. Nawet i teraz patrzę, ale błędów nie widzę. — Powiadam, zawołajcie Gudkina! — powtórzył stanowczo Aleksjej. — Nie przyjmujcie na siebie roli dobrego wujaszka, bo zbyt wielu będziecie mieli krewnych... Kobzjew z niezadowoleniem wstał i poszedł po Gudkina. Aleksjej czuł na sobie wzrok siedzącego naprzeciw Topo-lewa. Wydało mu się, że patrzy na niego ze zrozumieniem i zainteresowaniem. Poddając się temu wrażeniu zapytał: